Rozmowa z Maciejem Orłosiem.

 

Maciej Orłoś Plan programu “Okiem Orłosia” Weranda Bistro, Hala Koszyki 08.03.2018 Studio69

Przez ponad ćwierć wieku byłeś związany z tradycyjną telewizją. Teraz Macieja Orłosia można oglądać na ekranie smartfona bądź komputera. Znak czasu?

No cóż, takie czasy. Zresztą niektóre programy tradycyjnych stacji telewizyjnych też można – jak się ktoś uprze – oglądać na ekranie urządzeń mobilnych. Poza tym, każdy może sobie teraz publikować co chce i można to oglądać na ekranie smartfona – np. zdjęcia czy filmy w mediach społecznościowych. Ale znakiem czasu jest też to, że Polacy lubią telewizję i lubią ją oglądać w telewizorach, mimo zmasowanego ataku nowoczesnych technologii i nowych możliwości.

 

 

Na czym polega twój nowy program „Okiem Orłosia”? W telewizji tego nie widać, ale nad programem pracuje ogromna grupa ludzi – w tym przypadku jest tak samo?

W „Okiem Orłosia”, który ma formułę live’ów na Facebooku, poruszamy tematy związane z nowymi trendami np. ze stylem życia czy technologią. Mówimy o tym, że świat się zmienia. Tłumaczymy na czym te zmiany polegają. Chodzi o różne aspekty rzeczywistości. Tematami„Okiem Orłosia” były na przykład Instagram, youtuberzy, sprzedaż internetowa, powrót płyt winylowych czy moda na wege. Co do zespołu tworzącego program, to z jednej strony nie jest to ekipa tak liczna jak to się dzieje w dużych produkcjach w stacjach telewizyjnych, ale z drugiej strony nie robię tego sam za pomocą smartfona. Realizujemy „Okiem Orłosia” profesjonalnie: jest producent (moja firma), jest szef produkcji, są researcherzy, jest realizator obrazu, jest operator kamery, jest osoba odpowiedzialna za streaming i moderowanie dyskusji z widzami. Mamy profesjonalny sprzęt, czyli kamery, dźwięk i światło. Mamy też stałą współpracę z miejscem, w którym program realizujemy (Hala Koszyki w Warszawie). A ja sam dbam o promocję na Facebooku i w innych mediach społecznościowych.

 

 

Pomysł na jego formułę i miejsce publikacji był spontaniczny? Czy raczej podyktowany kalkulacją potencjału jaki niosą za sobą nowe media, takie jak Facebook czy Youtube?

Świat się zmienia, rynek mediów się zmienia i warto być otwartym na te zmiany. Potencjał nowych mediów jest rzeczywiście ogromny. Pomysł był przemyślany i związany z tym właśnie, że trzeba reagować na zmiany.

 

 

Bez urazy, ale nie obawiasz się, że siła Macieja Orłosia w mediach społecznościowych, zdominowanych głównie przez młodsze pokolenie będzie mniejsza niż w tych tradycyjnych, gdzie Maciej Orłoś = Teleexpress?

Tak, Teleexpress to tak silna marka i tak jestem z nią związany, że oderwanie się od niej będzie trudne, a może w ogóle nie jest możliwe. Jeżdżę po Polsce dość często i bez przerwy podchodzą do mnie ludzie i gratulują mi, że odszedłem. Niektórzy pytają dlaczego rozstałem się z Teleexpressem. Wspominają, że ze mną kojarzy im się ich dzieciństwo czy młodość, że codziennie przez tyle lat jedli ze mną obiad etc. Spotykam nawet ludzi, którzy myślą, że ja wciąż Teleexpress prowadzę. Czuję, że mam ogromny zapas sympatii i zaufania. To bardzo miłe widzieć właściwie codziennie osoby, które na mój widok natychmiast się uśmiechają. To wszystko nie oznacza jednak, że należałoby spocząć na laurach i żywić się sympatią widzów. Ja bardzo lubię prowadzić programy, lubię rozmawiać o ciekawych sprawach, lubię słuchać. Pracuję nad tym, by znaleźć odpowiedni format i odpowiednie miejsce do kontaktu z moimi widzami.

 

 

Abstrahując od twojego programu, widać ogromny potencjał w komunikacji za pomocą video. Myślę tutaj bardziej o prostych, spontanicznych przekazach, a nie profesjonalnych produkcjach za duże pieniądze?

Mamy kulturę obrazkową. Ludzie wolą oglądać niż czytać. Dlatego wideo jest tak ważne i rośnie. Oczywiście, wideo to nie tylko profesjonalne produkcje. Live na FB czy Instagramie może zrobić każdy za pomocą smartfona. Film też może nagrać każdy – trzymając smartfon w ręce lub umieszczając go na statywie. Jeśli przekaz będzie ciekawy to brak odpowiedniego światła czy niedoskonały kadr nie będą przeszkodą. Jednak zauważyłem, że profesjonalizm ma znaczenie, na szczęście. Realizacje youtuberów nie są wysokobudżetowymi produkcjami, jednak widać dbałość o obraz. Scenografia, tło też nie jest bez znaczenia.

 

Rozważałeś powrót do korzeni? Mam na myśli oczywiście aktorstwo, bo to przecież twój pierwotny „fach”?

 Miałem kilka propozycji teatralnych. Na razie nie przyjąłem,bo są wymagające czasowo. W jednym przypadku odmówiłem z żalem, bo sztuka była świetna. Rola, którą mi proponowano doskonale napisana i jeszcze pasująca do mnie. Ale cóż, po prostu nie mogłem sobie pozwolić na takie ekstrawagancje. Jest takie znane powiedzenie – „nigdy nie mów nigdy”, jednak na razie tego nie widzę, stawiam na inne działania. Ale jeśli jutro zadzwoni do mnie Jim Jarmush czy Tim Burton z propozycją ciekawej roli, to prawdopodobnie nie odmówię.

 

Po tylu latach publicznych występów i pracy przed kamerą są jeszcze momenty stresu i zdenerwowania?

 Stres oczywiście występuje. Na ogół częściej się to zdarza w wydarzeniach na żywo np. wtedy gdy dzieje się coś nieprzewidzianego i trzeba szybko reagować. Albo wtedy gdy nie jest się dobrze przygotowanym. Albo jeśli człowiek musi mówić coś z czym się wewnętrznie nie zgadza. Co do radzenia sobie ze stresem, to jest kilka aspektów. Po pierwsze, trema jest czymś absolutnie naturalnym i wręcz pożądanym, oczywiście o ile nie jest jej za dużo. Po drugie, doświadczenie pomaga i w pewnym momencie jest tak, że właściwie nic już nie jest w stanie człowieka zaskoczyć. Po trzecie, podstawową metodą na pozbycie się nadmiernego stresu jest przygotowanie. U mnie to się naprawdę zawsze sprawdzało – im lepsze przygotowanie, tym stres mniejszy.

 

 

Zawsze na antenie zdarzają się mniej lub bardziej przyjemne sytuacje. Dwie najważniejsze w twojej karierze? Taka, która sprawiła, że nie wiedziałeś co powiedzieć i jak zareagować i taka, która do końca życia będzie bawić do łez?

Ta z tych mniej zabawnych to sytuacja w Teleexpressie, kiedy z powodu wydawałoby się błahej pomyłki w prompterze, zgłupiałem kompletnie, nie wiedziałem co się dzieje. Zapowiadałem temat, a koledzy wypuszczali coś zupełnie innego. I tak kilka razy z rzędu. Wszyscy zgłupieli i się pogubili. A ja robiłem tzw. dobrą minę do złej gry. Te półtorej minuty zamieszania wydawało się wiecznością. Jeśli chodzi o zabawną sytuację, to proszę zrozumieć – widzów czy kolegów czyjeś wpadki mogą śmieszyć, ale dla tych, którzy właśnie wpadki doświadczają to w ogóle nie jest śmieszne. Ewentualnie musi minąć trochę czasu, by zmienić swój stosunek do wpadki. Inna sprawa, że pomyłki są czymś zupełnie oczywistym w programach na żywo, trudno by ich nie było, bo jesteśmy tylko ludźmi. Ważne jednak, by nie zdarzały się wpadki kompromitujące, że przywołam przykład z ostatnich tygodni, czyli słynny już hat trick w jednej z największych stacji informacyjnych.

 

 

Przygotowałeś Alfabet Wystąpień, czyli krótko mówiąc poradnik jak skutecznie prezentować siebie. Wg ciebie jakie są 3 najważniejsze sposoby na pewne i sprawne wystąpienie?

Długo by o tym mówić. Szkoleniami z zakresu wystąpień publicznych dla ludzi biznesu zajmuję się od 20 lat. To już kawał czasu, bardzo dużo doświadczeń, obserwacji, wniosków. Napisałem książkę – poradnik o wystąpieniach. Napisałem też wspomniany Alfabet. Sprawa jest naprawdę wielowątkowa, ale wymienię trzy najważniejsze elementy składające się na skuteczne wystąpienie. Trzeba być transparentnym w przekazie niewerbalnym, czyli w formie – wszystkie elementy dotyczące komunikacji niewerbalnej, czyli np. gestykulacja, wyraz twarzy, kontakt wzrokowy, tzw. ruch sceniczny, postawa, ubiór, fryzura, biżuteria, dykcja, rytm mówienia, język wypowiedzi etc. muszą być tak doskonałe, by publiczność nie zwracała na nie uwagi. Trzeba szukać atrakcyjnego opakowania treści i działać na prawą półkulę mózgu odbiorców – tę, która jest odpowiedzialna za emocje, za wyobraźnię – jeśli będziemy tylko przekazywać informacje, ludzie nie będą nas słuchać. Po trzecie, trzeba mówić z zaangażowaniem – jeśli naprawdę będziemy zaangażowani w to co mówimy, to wszystko będzie dobrze. No i jeszcze jedna sprawa – to wszystko nie uda się bez przygotowania. Przy czym przygotowanie to nie tylko ułożenie sobie konspektu wypowiedzi, to coś naprawdę dużo więcej.

 

Rozmawiał Marcin Mazur